Wojna polsko-ruska trwa, czyli piłka nożna jak usługi transportowe

Oceń nas:)

usługi transportoweSzkoda, że nie mogę napisać: usługi transportowe mamy z głowy, zostaje futbol. Piszę to w przededniu meczu Polska-Rosja. Nikt nie wie, co się wydarzy. Poza jakąś słonicą, pacjentami szpitali psychiatrycznych i milionami Polaków. Zwłaszcza ci ostatni zawsze wiedzą wszystko najlepiej. Jednak osoba pisząca te słowa, mimo że zaliczana jest do grona Polaków (niekoniecznie ku swej radości, a już na pewno nie dumie), może za Sokratesem stwierdzić tylko jedno: wiem, że nic nie wiem.

Nie wiem, kiedy skończy się wojna polsko-ruska, na której cierpią rodzime usługi transportowe. Nie wiem, jakim wynikiem zakończy się wojna polsko-ruska na Stadionie Narodowym. Nie wiem wreszcie, w co przerodzi się na ulicach stolicy. Ale mam świadomość swojej niewiedzy i dzięki temu nie będę udawał Greka, gdy wszystko skończy się inaczej niż zostało przeze mnie nieskromnie przewidziane. Jak ognia staram się unikać konieczności udawania Greka. We wszystkich sytuacjach, nie tylko polsko-ruskich, ale np. damsko-męskich. Chociaż w tych ostatnich może nie do końca. Kobiety przecież kochają Greków, nieprawdaż?!

Czy kobiety kochają usługi transportowe? Tego też nie wiem. Może więc usługi transportowe, tzn. ich wykonawcy kochają kobiety? Nie wiem. Ale co to w ogóle ma do wojny polsko-ruskiej? Nie wiem. W przeciwieństwie do pacjentów szpitali psychiatrycznych i milionów Polaków.